Start | Video new! | Newsy |  Testy CarAudio |  Tuning |  MotoSport |  Akcesoria |  Tapety |  Galeria |  Fotoreportaż | Aplikacje JAVA |
 Zespół repsol mitsubishi wciąż naciska rywali na Dakarze


Zawodnicy Repsol Mitsubishi Ralliart naciskają swych konkurentów podczas wyczerpującego, 405 km odcinka specjalnego, wiodącego przez serce Maroka, pomiędzy Er Rachidia a Ouarzazate.

Joan Roma, Hiroshi Masuoka i Luc Alphand zajmują obecnie czwarte, piąte i szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, natomiast Stephane Peterhansel, z powodu kłopotów ze sprzęgłem, stracił potencjalną szansę na wygranie etapu i spadł na 9 miejsce.

Roma i Lucas Cruz ruszali do startu z siódmego miejsca, a przez drugi punkt kontrolny przejechali na czwartej pozycji osiągając ostatecznie metę na trzeciej pozycji, za zwycięzcą etapu Jean-Louisem Schlesserem oraz liderem rajdu Carlosem Sainzem. Załoga Mitsubishi Pajero Evolution wspięła się tym samym na czwartą lokatę w klasyfikacji imprezy.

„Każdy dzień jest inny, a ten akurat nie był najgorszy dla mnie”, powiedział Roma. „Strasznie kurzyło się, jechałem za Schlesserem i mieliśmy nieco kłopotów ze znalezieniem drogi, ale wszystko jest w porządku, nic poważnego się nie wydarzyło. Jutro nie będzie łatwo przeprawić się przez góry, ale dla mnie prawdziwie ciężkie odcinki zaczynają się w czwartek. Najważniejsze, to nie popełnić żadnych błędów”.

Peterhansel i Jean-Paul Cottret wyruszyli na trasę jako trzecia załoga, za konkurencją w postaci Sainza oraz Giniela de Villiersa. Ale francuski duet doskonale znał ten teren i jako pierwsi minęli pierwszy punkt kontrolny, po trzech godzinach mając przewagę nad Sainzem 8m 19s. Ich wynik na tym punkcie poprawił jednak Schlesser.

Wydawało się, że dwukrotni zwycięzcy Dakaru już jako pierwsi osiągną metę i obejmą pozycję lidera, ale utknęli w miękkim piachu sekcji zdradliwych wydm. Podczas wydobywania się z tej pułapki pojawiły się kłopoty ze sprzęgłem, które zmusiły ich do zatrzymania się i dokonania szybkiej naprawy. Sprzęgło zostało wymienione w zaledwie 25 minut, ale kosztowało ich to spadek z czwartej na dziewiątą lokatę w klasyfikacji generalnej.

„Nigdy nie miałem zbyt dużo szczęścia w Maroku”, powiedział Peterhansel. „Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego… Od startu jechało nam się bardzo dobrze, ale zakopaliśmy się jakieś 300 metrów przed końcem partii niewielkich wydm. Trzykrotnie. W rezultacie spaliłem sprzęgło a to kosztowało nas 25 minut straty. Wcześniej udało mi się wyprzedzić Carlosa (Sainza), który pomylił trasę i Giniela. Zatrzymaliśmy się też na chwilę, żeby oczyścić przód samochodu z kawałków jakichś roślin, więc miałem świadomość tego jak szybko jedziemy i że mamy potencjał do wygrania z naszymi konkurentami”.

„Dzięki konstrukcji naszego sprzęgła udało nam się szybko uporać z tym problemem. W ubiegłym roku Carlos Sainz też spalił sprzęgło w swym aucie, ale jemu wymiana tego elementu zajęła 3-4 godziny. Z Jean-Paulem zrobiliśmy to dziś w 25 minut. Takie detale robią znaczną różnicę podczas takiego rajdu jak Dakar”.

Dyrektor techniczny MMSP Thierry Viardot wyjaśnił czemu załoga Mitsubishi mogła tak szybko uporać się z usterką i wymienić uszkodzony element: „W zwykłym samochodzie sprzęgło ulokowane jest pomiędzy silnikiem a skrzynią biegów, więc jego szybka wymiana nie wchodzi w rachubę. W Pajero Evolution sprzęgło znajduje się na zewnątrz skrzyni biegów, dzięki czemu może być obsłużone tak szybko, jak miało to miejsce dzisiaj. Bez takich rozwiązań, z powodu drobnej awarii tracisz szansę na wygranie rajdu”.

Hiroshi Masuoka i Pascal Maimon w kolejnym Mitsubishi Pajero Evolution, na PC2 zajęli szóstą pozycję a finiszowali oczko wyżej. Japończyk zgodnie z planem przesunął się na 5 miejsce w generalce, mimo dwóch przebitych opon.

„Dwa razy złapaliśmy gumę, jedną ok. 90 km po starcie, kolejną tuż przed metą”, opowiadał Masuoka. „To był trudny odcinek. Dwukrotnie mieliśmy twarde lądowanie po ogromnych skokach. Musiałem jechać bardzo ostrożnie. Kiedy pierwszy raz zatrzymaliśmy się, by zmienić koło, wyprzedził nas Schlesser i „Nani”. Później oni pomylili drogę i my wyprzedziliśmy ich. Było całkiem zabawnie”.

Luc Alphand i Gilles Picard na PC2 odnotowali piąty czas a do mety dojechali jako siódma załoga. Obrońcy tytułu zajmują teraz szóste miejsce w klasyfikacji generalnej.

Było trudniej niż oczekiwaliśmy”, powiedział Alphand. „Wydmy w Merzouga są łatwiejsze do pokonania niż we wcześniejszych latach, ale pojawiła się wielbłądzia trawa, są grząskie piaski i sporo dziur na trasie. Pojawia się też fesh-fesh (grząski pył pokryty twardą z pozoru nawierzchnią), trzeba uważnie nawigować, to był zróżnicowany i trudny odcinek. Nie udało się nam czysto go przejechać”.

„Uderzyłem w skałę i przebiłem oponę, później przytrafił nam się niewielki błąd nawigacyjny, więc przejazd nie był taki jak chcielibyśmy. Motocykle wytyczyły dobry szlak przez wydmy, ale wcześniej nie było tak łatwo. Jutro musimy pojechać bez błędów. Trochę teraz narzekamy, ale pozytywnym aspektem jest to, że nie mamy żadnych problemów z autem”.

Wtorkowy etap stanowił mieszaninę szybkich tras, kamienistych dróg i piaszczystych wydm i był solidną rozgrzewką po przenikliwie zimnej nocy na biwaku w Er Rachidia, gdzie temperatury spadły w okolicę zera.

„Mieliśmy dziś trochę wzlotów i upadków, ale taka jest natura Dakaru”, powiedział Dominique Serieys, dyrektor zarządzający MMSP. „Stephane doskonale spisał się z wymianą sprzęgła. Mamy trzy samochody w bezpośrednim kontakcie z czołówką i będziemy kontynuować swój plan. To długi wyścig. Kiedy dotrzemy do Mauretanii, nie będziemy mówić o stratach 5 czy 10 minut. Kłopoty tam oznaczają straty liczone w dziesiątkach minut i godzinach. Zobaczymy, co się będzie działo”.

„Mieliśmy dobre wiadomości od samego rana, a później pojawiły się wieści o kłopotach Stephane, więc raz lepiej, raz gorzej”, mówił ISao Torii, prezydent MMSP. „Nasi rywale zrobili znaczny postęp od ubiegłego roku, ale wciąż mam wrażenie, że mamy pewną przewagę na krętych szlakach i dzięki naszemu doświadczeniu. Nie mam negatywnych myśli, przed nami długa droga i mnóstwo ciężkich etapów by odrobić stracony czas”.

Taj Pornsiriched utknął dwukrotnie, ale awansuje na 42 miejsce w klasyfikacji
Uszkodzone zawieszenie w samochodzie Chińczyka Lui Bina spycha go na 52 miejsce.

Tajlandzki kierowca Mana Pornsiriched i jego francuski pilot Jean Brucy wyruszyli na trasę wtorkowego etapu swym Mitsubishi L200 Triton z 52 miejsca i na CP1 zameldowali się z 30 czasem. Liczący 405 km OS ukończyli na 44 miejscu, co dało im awans w generalce na 42 pozycję.

Dwukrotnie dziś utknąłem w piachu, ale nie panikowaliśmy i do mety udało się do jechać bez większych strat”, powiedział Pornsiriched. „Wciąż zbieram doświadczenie i to dla mnie bardzo ważne”.

Chińczyk Lui Bin i Francuz Serge Hennoit rozpoczęli dzień na 44 miejscu, do pierwszego punktu kontrolnego awansując o cztery miejsca w swym Mitsubishi Pajero. Później stracili jednak nieco czasu i kończyli etap na 66 pozycji, plasując się obecnie w klasyfikacji na 52 miejscu.

„Dobrze dziś wystartowałem i bez problemów przejechaliśmy przez wydmy”, opowiadał Lui Bin. „Niestety popełniłem błąd i uszkodziliśmy tylne zawieszenie na 250 km trasy. Musieliśmy zatrzymać się i wymienić kilka elementów, co kosztowało nas 40 minut. Wielka szkoda, bo to mógł dla nas być bardzo udany dzień”.

Japończyk Yoshio Ikemaki zajmuje teraz 30 miejsce w klasyfikacji rajdu, dzięki ukończeniu 4 etapu na 29 miejscu. „Bardzo podoba mi się ten rajd. Dzisiaj jechaliśmy przez pierwsze wydmy. Zmniejszyłem ciśnienie w oponach i poszło nam bardzo dobrze. Minęliśmy kilka samochodów zakopanych w piachu, ale to było dobre doświadczenie przed wjechaniem do Mauretanii. Teraz chcę ostrożnie dojechać do Tan Tan”.

Boris Bukatov z rosyjskiego zespołu Tibau Team, startujący ze 126 miejsca, dachował swym Mitsubishi Pajero jeszcze przed CP1.

W środę rozegrany będzie ostatni odcinek w Maroku. Trasa liczy 768 km wiodąc przez centrum kraju z Ouarzazate do południowego miasta Tan Tan. Dojazdówka do startu ma długość 164 km, odcinek specjalny 325 km, a szlak do Tan Tan to 279 km.
Ten regon jest dobrze znany regularnym uczestnikom Dakaru i rajdów Maroka. Trasę wytyczono krętymi drogami gór Anty-Atlas i szybkimi, acz kamienistymi szlakami wiodącymi do mety na wschód od Bouizkarne.
Autor: PD
Źródło: Mitsubishi
  CIEKAWOSTKI Z INNYCH STRON 
Ladowanie ...
  INFORMACJE 

pod Patronatem:

Latający Fin, czyli historia Lancera Evolution
Auto o nazwie Mitsubishi Lancer pojawiło się po raz pierwszy na rynku w roku 1973. Znakomite własności jezdne, dynamiczne silniki i niezawodność ...»»
Ponad 80 tysięcy ludzi na ING Renault F1 Roadshow, kolejne zdjęcia z imprezy
W niedzielę, 3 czerwca, ponad 80 tysięcy ludzi z zapartym tchem podziwiało bolid Formuły 1, którym Heikki Kovalainen przemknął ulicami miasta. Uczest...»»
Armin Schwarz i szalona jazda 700 konnym buggy przez pustynne bezdroża
Od 10 do 16 listopada odbędzie się kolejna edycja szalonego maratonu „Baja 1000”. Ten wyścig to 1400 mil szalonej jazdy przez pustynne be...»»
Nowy członek BMW ORACLE Racing Team
Podczas aukcji internetowej przeprowadzonej przez BMW w Woodcliff Lake w stanie Nowy Jork, miłośnik żeglarstwa zapłacił ponad sto tysięcy dolarów za ...»»


 

 (c) Motoflesz.pl  web stats stat24.com | Polityka Prywatności | Polecamy | Reklama | Dołącz do nas PageRank