Start | Video new! | Newsy |  Testy CarAudio |  Tuning |  MotoSport |  Akcesoria |  Tapety |  Galeria |  Fotoreportaż | Aplikacje JAVA |
 Nowy rekord na 1/4 mili


Zespół Dunlop ustanowił rekord Polski, zwyciężając w pierwszej rundzie Mistrzostw Polski w wyścigach na ćwierć mili.

Najpierw był potworny ryk silnika, jaki nie sposób usłyszeć w żadnym seryjnym aucie. Zaraz potem nastąpił błyskawiczny start, przy którym przeciążenia są porównywalne do tych z samolotów odrzutowych. Niespełna 10 sekund później była sensacja na niemal światową skalę i bezapelacyjny rekord Polski! Sponsorowany przez Dunlopa zespół maniaków owładniętych przez demona adrenaliny i wysokich prędkości, okazał się najlepszy w pierwszej rundzie tegorocznych Mistrzostw Polski w wyścigach na ćwierć mili.

Moc - 1234 koni mechanicznych, przyspieszenie do setki - dwie sekundy, maksymalna prędkość - ok. 270 km/h. Spalanie, jeśli je przeliczyć na sto kilometrów, sięga 500 litrów. Choć wydaje się to niewiarygodne, takie właśnie są osiągi najszybszego auta w Polsce - półciężarówki GMC Typhoon ze stajni Dunlopa.

Osiągi dwóch innych, nieco słabszych samochodów też mogą przyprawić o zawrót głowy każdego fana samochodów. Mitsubishi Evo - 560 koni mocy, przyspieszenie do 100 km/h w 3,5 sek., Honda Civic - 550 koni mocy, a do setki 4 sek. Cała trójka to Dunlop VTG NoLimit Racing Team - drużyna, która na Mistrzostwach Polski w wyścigach na ćwierć mili wywołała prawdziwą sensację, nokautując konkurentów.

"Dunlop jest nie tylko producentem wysokiej jakości opon, ale od ponad stu lat uczestniczy w najważniejszych wydarzeniach sportów motorowych, w których osiąga wiele sukcesów. Teraz także w Polsce - poprzez Dunlop Team - chcemy pokazać, że nie ma lepszego sposobu na przetestowanie opon niż podczas wyścigów - powiedział Tomasz Dwojak, Kierownik marki Dunlop, Goodyear Dunlop Tires Polska. "Inżynierowie Dunlop jako pierwsi przenieśli standardy opon wykorzystywanych w wyścigach samochodowych do tych stosowanych w jeździe na co dzień. Dzięki przewadze technologicznej Dunlop może zaoferować kierowcom jakość, trwałość i wytrzymałość znaną z opon tworzonych na potrzeby torów wyścigowych" - dodał Tomasz Dwojak.

Bardzo popularne za granicą, a szczególnie w USA, wyścigi na ćwierć mili w Polsce są stosunkowo nowym sportem samochodowym, przyciągającym coraz większe rzesze kibiców. Wszystko to zaś dzięki legendom zbudowanym wokół nielegalnych wyścigów aut o potwornej wprost mocy, które od lat odbywają się potajemnie nocami na ulicach wielu polskich miast. Zasady tych zawodów są proste: na prostym odcinku drogi stają obok siebie dwa samochody. Ścigają się na odcinku 402,336 m, czyli dokładnie ¼ mili. Według tradycji taka właśnie odległość dzieli dwa skrzyżowania w większości amerykańskich miast. W całej zabawie chodzi jedynie o to, aby ten odcinek przejechać możliwie jak najszybciej.

Cztery lata temu polskie wyścigi na ćwierć mili wyszły z podziemia. Ludzie, którzy dotąd ścigali się nielegalnie, postanowili zorganizować oficjalne Mistrzostwa Polski. W tym roku odbywa się ich czwarta edycja. Dunlop zaś, jako jeden z największych światowych producentów opon samochodowych i marka, która od lat wspiera podobne imprezy samochodowe, stał się sponsorem jednej z wiodących drużyn. W skład zespołu wchodzą trzy samochody: amerykańska półciężarówka GMC Typhoon, Mitsubishi Lancer Evo V i Honda Civic TypeS.

Auta te nie mają oczywiście nic wspólnego z samochodami produkowanymi seryjnie. Wszystkie zostały tak zmodyfikowane prze mechaników VTG, aby na dystansie ćwierć mili osiągać jak najlepsze wyniki. Liczy się tylko przyspieszenie i gigantyczna moc, która na 400 metrach daje przewagę nad konkurentami i zwycięstwo w zawodach, a widzom oraz uczestnikom wyścigów niespotykaną dawkę emocji i adrenaliny.

Głową całego zespołu jest Grzegorz Staszewski, kierowca białego lancera startującego w barwach Dunlopa. Jest on zarówno twórcą i pomysłodawcą wszystkich projektów opuszczających bramy VTG. Za kierownicą GMC Typhoon zasiada Marcin Blauth długoletni przyjaciel zespołu, który z czasem złapał bakcyla i dołączył do grona "ścigantów". Trzecim członkiem zespołu jest Witold Karałow, człowiek związany ze streetracingiem i bouncem od jego polskich początków startujący hondą civic TypeS. Trzon zespołu tworzą wyselekcjonowani przez lata mechanicy, którzy zdolni są wykonać najbardziej wyrafinowaną przeróbkę pod jednym jedynym warunkiem: "jeżeli ma ona swoje logiczne uzasadnienie".

Cały Dunlop VTG NoLimit Racing Team od lat związany jest z "dragracingiem", jak w środowisku kierowców i mechaników samochodowych mówi się o wyścigach na ćwierć mili. To, czego pod patronatem Dunlopa dokonał zespół w pierwszej rundzie Mistrzostw Polski, stało się prawdziwą sensacją.

Niepozorna amerykańska półciężarówka - GMC Typhoon, która na początku zawodów wręcz wzbudzała ironiczne uśmieszki niektórych zawodników okazała się najszybszym samochodem w Polsce i najszybszym Typhoonem na świecie. Na dystansie ćwierć mili osiągnęła absolutnie oszałamiający czas ET 9,36 sekundy. Czegoś takiego w Polsce jeszcze nie było! I można się spodziewać, że długo nie będzie, bo wynik Typhoona dla całej konkurencji był powalający. Marcin Blauth pobił wcześniejszy rekord Polski aż o 0,4 sekundy i stał się najszybszym kierowcą w historii Mistrzostw Polski na ćwierć mili.

"Pierwszy rekord padł kilka minut wcześniej, na tych samych zawodach. Wszyscy myśleli, że nie zostanie pobity, lecz gdy pojawił się nasz Typhoon to była prawdziwa masakra" - powiedział Grzegorz Staszewski. "Od jesieni 2005 roku, po wielkich problemach, udało się nam zbudować samochód, z którym na dystansie ćwierć mili nie może konkurować żaden inny, a nawet specjalnie przygotowany motocykl wyścigowy. Inne pojazdy ze swoimi osiągami nawet nie mogą się zbliżyć do naszego "potworka". To jest po prostu najszybsze polskie auto w tej chwili. Wszystkich konkurentów zostawia za sobą w tyle o kilka długości" - dodał Grzegorz Staszewski.

Wynik Typhoona z Dunlop VTG NoLimit Racing Team okazał się szokiem nie tylko dla Polaków, auta te są bowiem bardzo rozpowszechnione wśród Amerykanów, którzy dość chętnie przystosowują je do wyścigów na ćwierć mili. Wiadomość o uzyskanym wyniku lotem błyskawicy rozeszła się za oceanem. Następnego dnia po pobiciu rekordu stronę internetową Dunlop VTG NoLimit Racing Team odwiedziło aż 9 tys. Amerykanów zaskoczonych niebywałym wynikiem Polaków. Wejść na stronę było tyle, że na moment została zablokowana witryna zespołu. Do tej pory zanotowano przeszło 30 tys. odsłon internetowych, co jest niespotykanym wynikiem.

Typhoon Dunlopa okazał się sensacją i gwiazdą Mistrzostw, ale równie dobrze poradziły sobie pozostałe dwa auta. Honda Civic Witolda Karałowa zajęła drugie miejsce w swej klasie. Na ćwierć mili osiągnęła czas 12,4 sek. Mitsubishi Grzegorza Staszewskiego zajęło trzecie miejsce na podium swej klasy. Ćwierć mili przejechało w 10,5 sekundy. W efekcie grupa Dunlopa prowadzi w klasyfikacji drużynowej tegorocznych Mistrzostw Polski w wyścigach na ćwierć mili.


Zespół Dunlopa będzie można zobaczyć w następnych pięciu rundach tegorocznych Mistrzostw Polski w wyścigach na ćwierć mili. Odbędą się one kolejno: 27-28 maja w Białej Podlaskiej, 18 czerwca w Pile, 29 lipca w Pruszczu Gdańskim, 2 września w Toruniu i 16 września ponownie na warszawskim lotnisku Bemowo.



Zespół Dunlop VTG NoLimit Racing Team


Grzegorz Staszewski (pseudonim "GS")

wiek: 30 lat

samochód: Mitsubishi Evo

startuje od: zawsze


Ikona polskiej sceny tuningu i jeden z twórców Mistrzostw Polski w wyścigach na ¼ mili. Tuningiem zajmuje się zawodowo w swojej firmie, ale bezustanne pomnażanie koni mechanicznych oraz ciągłe wyścigi to również jego największa życiowa pasja i sposób na życie. Ściga się odkąd pamięta, z kim tylko się da i gdzie się da. Całkowicie owładnięty przez demona prędkości. Żyje wymyślaniem i budowaniem kolejnych najszybszych aut, jakie kiedykolwiek widziały polskie drogi. Większość z nich pochodzi właśnie z jego warsztatu. Również wszystkie trzy auta Dunlop Team wyszły spod jego ręki. On też zasiada za kierownicą jednego z nich.


Marcin Blauth (pseudonim "Blacha")

wiek: ludzie tyle nie żyją

samochód: GMC Typhoon

startuje od: 2005 roku


Aktualny rekordzista Polski w wyścigach na ¼ mili - kierowca Typhoona, który w barwach Dunlopa wzbudził taką sensację na tegorocznych mistrzostwach. Z motoryzacją związany jest zawodowo, ale przede wszystkim hobbistycznie. Zawodowo zajmuje się transportem - logistyką i dystrybucją. Jego zawodowy świat to TIR-y. Po godzinach zmienia je na szybkie motocykle i samochody. Coś, co dostarcza mu największych emocji i największej adrenaliny to kilkusekundowe, czym krótsze, tym lepsze, przejażdżki Typhoonem na dystansie ¼ mili.


Witold Karałow (brak pseudonimu w teamie)

wiek: 25 lat

samochód: Honda Civic

startuje od: zawsze


Od lat w czołówce warszawskiej sceny streetracingu (wyścigów na ćwierć mili). Usłyszał kiedyś, że sport to zdrowie i tak się tym przejął, że postanowił znaleźć sobie odpowiednią dyscyplinę. Lubi samochody, wysokie prędkości, emocje i adrenalinę, a nie lubi dużo biegać, więc wybrał wyścigi na ćwierć mili. Bo taką już ma naturę, że wszędzie, gdzie tylko się znajdzie "idzie ogniem". W czasie, który mu zostaje między wyścigami studiuje na warszawskiej Politechnice i pracuje. Latem żegluje, zimą jeździ na nartach.


Rozmowa z kierowcami Dunlop No Limit VTG Team


- Jak to się mówi w waszym środowisku po takiej wygranej z konkurentami? "Objechaliśmy" czy "złoiliśmy" kolesi?

Grzegorz Staszewski: I tak, i tak. Ale to takie slangowe. Radość jest oczywiście wielka, ale w wyścigach na ćwierć mili chodzi głównie o to, by się z kimś zmierzyć. Sprawdzić jak silne masz auto i kto jest szybszy. Nie przypadkiem Mistrzostwa Polski w wyścigach na ćwierć mili są imprezą otwartą dla wszystkich. Wystartować może każdy. Wpisowe na Mistrzostwa specjalnie zostało ustawione na takim poziomie, by zawalczyć mogli naprawdę wszyscy. W efekcie wiele razy się zdarza, że z jakiegoś małego miasta przyjeżdża dwóch kolegów, którzy cinquecento czy poloneza sami tuningują we własnych garażach i chcą się po prostu sprawdzić, któremu udało się stworzyć mocniejsze auto. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi.


- Tworzenie mocnych aut chyba naprawdę Wam się udało.

GS: Nie było łatwo.

Marcin Blauth: Ale to rzeczywiście była masakra dla konkurencji.

GS: Nad Typhoonem, który wzbudził taką sensację i tak pięknie mu poszło pracowaliśmy od jesieni ubiegłego roku. Ale to jest auto zbudowane z pomysłem i przygotowane do bicia rekordów. Pieściliśmy go przez całą zimę.

Witold Karałow: A dla mnie ten wyścig był jak odebranie dziecku lizaka. Miałem w swojej Hondzie awarię, a i tak udało mi się dojechać do mety i poszło nieźle. Gdyby nie ta awaria, czas miałbym na pewno lepszy.

GS: Tak, to prawda. A w Typhoonie zmienione zostało praktycznie wszystko. Silnik został zbudowany wedle zupełnie nowego pomysłu. Został perfekcyjnie przygotowany do tego sezonu. Będziemy go oszczędzać i nie dopuścimy, by przydarzyła mu się jakakolwiek awaria.


- Co takiego jest w wyścigach na ćwierć mili, że tak przyciągają ludzi?

WK: Im w aucie masz większą moc, tym chcesz jej jeszcze więcej. Bo konkurencja nie śpi i cię dogania. A ty chcesz się ścigać i być najlepszy. To przyciąga jak narkotyk. Niesamowite.

GS: Zasady tych wyścigów są proste. Masz dwa auta i sprawdzasz, które z nich jest szybsze na te 400 metrów. Tak naprawdę tu niewiele od kierowcy zależy. Liczy się tylko jego refleks na starcie, a resztę musi już zrobić maszyna. A skąd zamiłowanie do ścigania? Ja mam na to taką teorię: pierwsze wyścigi odbyły się zaraz po tym, jak tylko powstał drugi samochód. I od tamtej pory ludzie się już nieustannie ze sobą ścigają. Kierowca autobusu ściga się z motorniczym, koleś z innym kolesiem na światłach, by zrobić wrażenie na dziewczynie, a my między sobą.


- Marcin, ty siedziałeś w Typhoonie. Jakie to jest wrażenie, gdy się osiąga takie rekordy?

MB: Mówiąc krótko: niesamowite. Po prostu cię wgniata w fotel. A potem coraz bardziej i bardziej. Obrazy wokół ciebie się zlewają w jedną plamę i staje się to najdłuższe 10 sekund w twoim życiu.

GS: Szczególnie, gdy kontem oka widzisz, że ktoś ma mocniejsze auto i zaczyna cię doganiać.

- Auta, którymi jeździcie nadają się w ogóle do tradycyjnego jeżdżenia?

GS: One są wręcz niebezpieczne do takich celów. Tworzone są specjalnie do wyścigów na ćwierć mili. Liczy się szybkość startu i jak największa moc. Z normalnego samochodu w środku zostaje jedynie kierownica i specjalny kubełkowy fotel dla jednej osoby. Takie auto w żaden sposób nie przystaje do niczego innego, co można spotkać na drodze.


- Wszyscy zaczynaliście od nielegalnych nocnych wyścigów? Teraz ścigacie się w oficjalnych zawodach.

MB: A po co ścigać się nielegalnie, kiedy można legalnie. I mieć z tego taki sam fun.

WK: Po co się ścigać z policją, gdy można robić zupełnie to samo legalnie. I to w randze oficjalnych Mistrzostw Polski.

GS: Prawda jest taka, że nielegalne wyścigi wszystkich fascynują, bo są nielegalne. A najbardziej redaktorów z sensacyjnych gazet. W Polsce po prostu nie ma gdzie się ścigać legalnie. I to nie jest tak, że policja nie wie, w którym mieście i gdzie się odbywają podobne spotkania. Doskonale wiedzą, ale są wyrozumiali. Ile razy się zdarzyło, że byli na miejscu i jedyne, co mówili, to że za 20 minut ma tu nikogo nie być. Przecież wiedzą, że gdyby zaczęli gonić, to tak naprawdę zagrożenie mogą tylko spotęgować. Prawdziwi "dragracerzy" i tak nie zrezygnują, a pilnują, żeby wszystko się odbywało bezpiecznie, w ślepych uliczkach na obrzeżach miast, gdzie i tak nikt nie jeździ i ryzyko jest minimalne. Zresztą, ten sport zrodził się na ulicach.


- Teraz przenosi się na lotniska.

GS: I dobrze. Bo parę lat temu skrzyknęło się kilka osób, które poznały się na ulicy i założyły organizację, która postanowiła zorganizować normalne, legalne zawody. Wystartować w nich może każdy. Nawet amator. My robimy rekordy, ale dużo jest takich, którzy nawet nie mają mocnych aut, a pojawiają się, bo z wyścigów mają fun i po prostu chcą się sprawdzić. No i tak wyścigi na ćwierć mili zaczynają stawać się najszybciej rozwijającym się sportem samochodowym w Polsce.
Źródło: Dunlop Team
Fot.: Dunlop Team
  CIEKAWOSTKI Z INNYCH STRON 
Ladowanie ...
  INFORMACJE 

pod Patronatem:

Latający Fin, czyli historia Lancera Evolution
Auto o nazwie Mitsubishi Lancer pojawiło się po raz pierwszy na rynku w roku 1973. Znakomite własności jezdne, dynamiczne silniki i niezawodność ...»»
Ponad 80 tysięcy ludzi na ING Renault F1 Roadshow, kolejne zdjęcia z imprezy
W niedzielę, 3 czerwca, ponad 80 tysięcy ludzi z zapartym tchem podziwiało bolid Formuły 1, którym Heikki Kovalainen przemknął ulicami miasta. Uczest...»»
Armin Schwarz i szalona jazda 700 konnym buggy przez pustynne bezdroża
Od 10 do 16 listopada odbędzie się kolejna edycja szalonego maratonu „Baja 1000”. Ten wyścig to 1400 mil szalonej jazdy przez pustynne be...»»
Nowy członek BMW ORACLE Racing Team
Podczas aukcji internetowej przeprowadzonej przez BMW w Woodcliff Lake w stanie Nowy Jork, miłośnik żeglarstwa zapłacił ponad sto tysięcy dolarów za ...»»


 

 (c) Motoflesz.pl  web stats stat24.com | Polityka Prywatności | Polecamy | Reklama | Dołącz do nas PageRank